Liczba wyświetleń stron

Otrzymuj codzienne powiadomienia o przepisach na swojego maila

piątek, 21 września 2012

Naleśniki szarlotkowo-śliwkowe VEGE

Będę Perfekcyjną Panią Domu
Od jutra
Będę biegać w szpileczkach po kuchni, aby niósł się odgłos obcasów o poranku
Mój Mr Big zastanie mnie nie raz z kolorowym wyciorem w dłoni ubranej w rękawiczkę z jedwabiu
Jutro
Odkurzać będę w sukience, doczepionych rzęsach i tipsach, ale później

Dziś w pidżamie i kapciach zrobiłam naleśniki i wyszły mi perfekcyjne


Naleśniki szarlotkowe ze śliwką
na 3 Potrzebujecie
Mąki razowej ok 2 kopiastych łyżek
Mąki pszennej też tyle
Płatków błyskawicznych owsianych- też ze 2łyżki
Jakies pół szklanki mleka sojowego
ok pół łyżeczki sody oczyszczonej
Te proporcje sprawdźcie sami. Ciasto ma być bardziej gęste niż gęsta śmietana. To wszystko blendujemy bo leniwi jesteśmy i nie chce nam się mieszać- i na pewno nie będzie gródek jak zblendujemy na gładziutko :) Wlewamy na patelnię i smażymy bez tłuszczu na bardzo malutkim ogniu. W tym czasie szybko farsz
2 jabłka obieramy i kroimy bez ładu i składu
brzoskwinię obieramy i kroimy bez ładu i składu
szczypta cynamonu
łyżka miodu i jeszcze jedna już oblizana
powidła śliwkowe ile wlezie
Jabłka, brzoskwinię, miód i cynamon wrzucamy do blendera i miksujemy. Wychodzi taki lekki mus pyszny, że nie wiem co! Naleśniki nadziewamy powidłami śliwkowymi i polewamy musem szarlotkowym. PYCHA
Perfekcyjne śniadanie, podane na tarasie, na ratanie na porcelanie :)



7 komentarzy:

  1. szarlotkowe naleśniki, jej *.* genialne! a jakie smaczne na pewno!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Genialne może nie, ale smaczne że hoho!

      Usuń
  2. O tak, nie ma to jak wege naleśniki. :) Czasem smakują mi bardziej od jajecznych. A takie o smaku szarlotki to już istne niebo w gębie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ej fakt- nie ma jak wege naleśnior, bo go jem bez wyrzutów i czasem wyjdzie lepszy, czasem gorszy i nigdy nie wiem od czego to zależy ale TEN wyszedł mega! Może to ta soda...

      Usuń
  3. kiedy ja sie w koncu naucze gotowac.... taki len ze mnie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słuchaj, to nic trudnego. Wiesz kiedy się nauczysz? Wtedy, gdy zapragniesz tostów a nie będzie chleba w domu. Wtedy gdy pomyślisz... chce mi się budyniu, a budyniu nie będzie. Gdy zapragniesz lodów o 22:00 i zmiksujesz owoce z jogurtem- WTEDY się zacznie i już nie skończy :)

      Usuń
  4. oj tak tak, przyczepiam zaraz do akcji! i czekam na wiecej!!!!

    OdpowiedzUsuń

komentarze bardzo mile widziane,nawet te krytyczne!